Dziś pokażę Wam pomadki, których kupiłam na niedawnej promocji w Rossmannie -40%. Do niedawna bardzo rzadko sięgałam po pomadki, byłam raczej "błyszczykową" dziewczyną, ale czytając wiele pozytywnych recenzji na temat serii Lasting Finish by Kate Moss postanowiłam się w jakąś zaopatrzyć. Padło na jeden z najpopularniejszych odcieni czyli 16 i w związku z tym, że żadnej czerwonej pomadki nie posiadałam wzięłam do domu też 22.
Obydwie szminki zamknięte są w przyjemne dla oka czarne opakowanie zamykane na charakterystyczny "klik". Muszę powiedzieć, że opakowania bardzo przypadły mi do gustu, tak samo jak zapach, mi przypomina melona:)
Jeśli chodzi o wykończenie pomadek to jest ono lekko błyszczące, na szczęście bez żadnych drobinek.
Trwałość nie jest powalająca, ale nie wymagam jej od "zwykłych" pomadek, w dodatku w takiej cenie (około 19 pln poza promocją). Na plus trzeba im zaliczyć, że kolor znika równomiernie w obu przypadkach, zostawiając usta lekko zabarwione.
Niestety w moim przypadku zauważyłam lekkie wysuszenie ust, potrafią też podkreślać suche skórki, ale użycie balsamu przed aplikacją niweluje ten problem.
Moim zdecydowanym faworytem jest odcień 16, niezwykle twarzowy pasuje do większości dziennych makijaży. Kolor określiłabym jako róż z brzoskwiniowymi tonami, myślę, że wielbicielkom cieplejszych odcieni powinien odpowiadać.
Odcień 22 jest nieco trudniejszy w obsłudze i prawdę mówiąc dopiero uczę się z nim obchodzić (ciężko mi nie wyjść poza kontur ust). Jest to kolor raczej chłodny, żywy i delikatnie wybiela optycznie zęby. Jak tylko kupię jakąś porządną konturówkę ( może coś polecicie?) postaram się okiełznać tą pomadkę i używać jej częściej:)
Zobaczcie jak pomadki by Kate prezentują się naustnie.
Najpierw gołe usta:
i odcień 16 (ale tej pomadki nawaliłam....)
I czas na czerwień:
Mistrzem to ja nie jestem...:)
I jeszcze mój pomocnik/model:
Używałyście pomadek tej serii? Jakie są wasze ulubione szminki? Dajcie znać:)
pozdrawiam Was, Vashti

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz